Między nami

Między nami, leśnymi dziadkami

---------------------------------------------------------

Zasłużony na froncie walki z leśnictwem i leśnikami dziennikarz ponownie przyczepił się do naukowców. Ściśle rzecz biorąc, nie do wszystkich, tylko do tych „niesłusznych” w jego oraz jego pracodawcy najgłębszym przekonaniu. Niesłuszny naukowiec w odróżnieniu od słusznego, nie uprawia nauki tylko pseudonaukę. Tako rzecze dziennikarz, który jak każdy funkcjonariusz zasłużonego organu prasowego, jest autorytetem odróżniającym nieomylnie naukę od pseudonauki.

Osobom wiekowym może ścierpnąć skóra na wspomnienie czasów, gdy inne nieomylne autorytety dokonywały takich rozróżnień. Wówczas potępianą naukę nazywano „burżuazyjną łże-nauką” i zaliczano do tej kategorii między innymi genetykę. Na szczęście historia powtarza się po raz drugi zwykle jako farsa, więc tym razem zdemaskowanie nie grozi śmiercią ani więzieniem a co najwyżej obsmarowaniem w gazecie. Na dodatek (o, zgrozo!) owi pseudonaukowcy doradzają od niedawna najwyższym czynnikom w państwie. Stąd zapewne błyskawiczna reakcja i odpór, aby wątpiący czytelnik nie dał się zwieść temu, że jakiś pseudonaukowiec ma przed nazwiskiem literki dr hab.

Powstaje jednak od razu pytanie – po czym laik niebędący autorytetem mógłby samodzielnie odróżniać who is who? Autor artykułu daje podpowiedź już w tytule, nazywając uprawiaczy pseudonauki „leśnymi dziadkami”. Znajdujemy tu wskazówkę odnoszącą się jednocześnie do wieku i pochodzenia. Nie jest jednak jasne, czy tę zbitkę mamy traktować jako koniunkcję czy jako alternatywę. Po namyśle stwierdzam, że musi być to koniunkcja, gdyż w przeciwnym razie organ prasowy razem z kąpielą wylałby inne, dotąd niekwestionowane autorytety, mocno wiekiem zaawansowane. Inkryminowani pozostają więc jedynie przedstawiciele nauk leśnych, spełniający zarazem pewne normy wiekowe. Jakie? Tego już się niestety nie dowiadujemy.

Na wszelki wypadek, biorąc pod uwagę swój niedawno osiągnięty status społeczny (choć złośliwi twierdzą że posiadanie wnuczki uprawnia do tytułu „tylko” męża babci), jak też uprawianą dziedzinę nauki, stwierdzam bez wahania: tak, jestem Leśnym Dziadkiem. A nawet Dziadem Borowym. I jestem z tego dumny. 

Wyświetlanie 1 rezultatu.